.

.
.

piątek, 7 lutego 2014

|1| Cola i żelki.

Spojrzałam w okno. Niby wiosna, ale na zewnątrz jesień. Wiatr wieje, pada deszcz... spojrzałam leniwie na swój długopis, to na zeszyt. Czemu nauczyciele na koniec roku tyle zadają? Przecież to bezsensu. Już miałam napisać kolejne zdanie w zeszycie kiedy usłyszałam głośne "Nancy! Obiad!".
- Już idę mamo! - Krzyknęłam i zamknęłam zeszyt. Podbiegłam do schodów i zjechałam na poręczy. Uwielbiam to robić! Ale mama mówi że jestem na to za duża. No co? 15 latki tak nie mogą? Usiadłam do stołu. Wzięłam widelec do ręki i zaczęłam jeździć widelcem po ziemniakach. Pokroiłam kotleta, pomieszałam sałatkę z ziemniakami, trochę zjadłam, napiłam się wody i poszłam do swojego pokoju dokończyć lekcje.

Spojrzałam leniwie na zegarek. Była 15:34, szybko się uwinęłam z tymi lekcjami, niecała godzina mi na tym zeszła! Spojrzałam przez okno, przestało padać i słońce wyszło. Otworzyłam okno i wyciągnęłam rękę. Wiatr już nie wieje, za to słońce mocno grzeje, ale rymuje... Szybko zadzwoniłam do mojej przyjaciółki - Vanessy, a zaraz potem do drugiej przyjaciółki - Scarlett. Umówiłyśmy się na spacer dlatego musiałam się przebrać. Miałam na sobie krótkie spodnie od piżamy i dres. Szybko założyłam krótkie, jeansowe spodenki, t-shirt, i wyszłam z domu.

- Siema - Usłyszałam głos Scarlett. Miała w ręce deskorolkę.
- Hej! Nie przyszłaś z Van? Gdzie ona jest? - Spytałam.
- Przyszłam! Ona guzdrze się gdzieś z tyłu! Ja wsiadłam na deskę i szybko podjechałam tu. O zobacz! Idzie!
- Hej-ka Nan-cy! - Powiedziała zdyszana - A z tobą Scar sobie porozmawiam! - Spojrzała groźnie.
- No weź kurde! Ty się guzdrzesz, a ja muszę iść spacerkiem z tobą? Nie! Ja lubię jechać - i to szybko. - Poprawiła grzywkę i usiadła na ławkę.
- Grrrr! - Vanessa usiadła obok niej. - Spoko, ale następnym razem, jadę z tobą!
- Jak? - Odpowiedziała Scarlett.
- Nie wiem. Ty musisz znaleźć sposób. - Uśmiechnęła się Van. Spojrzałam na nie, a one się zaśmiały.
- Idziemy? - Spytała Scar.
- Gdzie?
- Do sklepu, po cole i żelki. - Powiedziała zadowolona.
- Jasne, chodźcie! - Odpowiedziałam i chwyciłam je za rękę.

Usiadłyśmy sobie w parku z colą i z żelkami. Nie miałyśmy co robić, lekcje zrobione, w kompie już byłyśmy. Postanowiłyśmy że sobie chwile posiedzimy i pogadamy, a potem pójdziemy do parku na plac zabaw. Bez powodu.
- Cieszycie się? Za dwa dni wakacje! - Spytałam.
- No. - Odpowiedziała Scarlett. Zero entuzjazmu.
- Co? Nie cieszysz się? - Spytałam szturchając ją lekko patykiem w nogę.
- No jasne że się ciesze! Całe dnie na asfalcie na desce! Ale ubaw! - Uśmiechnęła się szeroko. Położyła nogi na deskorolkę i zaczęła jeździć w miejscu.
- Ja też się cieszę, plaża, sukienki, opalanie, zero lekcji! - Uśmiechnęła się Van. - Ta. Ciekawe.
- Idziecie? - Spytałam. - Nudno tu trochę.
- Okey.

Usiadłyśmy sobie na huśtawkach na placu zabaw. Scarlett była zła, bo były tylko dwie. Hue Hue Hue Hue!
- Kiedy moja kolej?! - Spytała Scar popijając cole.
- Zaraz. - Odpowiedziałam chichocząc.
- Teraz.
- Zaraz.
- Teraz.
- Zaraz.
- Teraz.
- Teraz.
- Zaraz. - W końcu udało mi się aby to powiedziała.
- Okey, jak chcesz to będzie zaraz. - Odpowiedziałam szatańsko się uśmiechając.
- Nancyy! Ugh! No weeeź!
- No biorę! - Uśmiechnęłam się a ona zepchnęła mnie z huśtawki i usiadła sobie.
- Chcesz walczyć? - Spytałam z uśmiecham.
- No dajesz kurde! - Odpowiedziała też się śmiejąc. Wstała i oblała mnie colą. Grrrr..
- Scarlett! Jestem cała mokra! Ugh! - Spojrzałam na nią, i wylałam jej na głowę sprite'a.
- Nancy! Moja grzywka!!!!!!!!! - Van odsunęła się od Scarlett, jeżeli ktoś zadziera z jej grzywką (w tym przypadku niestety to byłam ja) Scarlett nie ręczy za siebie.
- Zabije. - Odpowiedziała. Zaczęła dźgać mnie ołówkiem którego znalazła na ziemi.
- Ała! Ej! Scar! Ogarnij się! Ała! Ej! Weź przestań! Ała! - Mówiłam do niej jak do słupa.
- Hahahahahah! - Zaśmiała się, i przytuliła mnie mówiąc: "Dobrze Ci tak, oj dobrze!".
- Ja wiedziałam że za tym przytulasem coś się kryje! - Uśmiechnęłam się. Obok mnie przeszedł właśnie chłopak z naszej klasy - Danny.
- Hej! Scar! Nancy! Czemu jesteście mokre? - Spytał, a my spojrzałyśmy się na siebie i zaśmiałyśmy się.
- Od Coli. - Odpowiedziałam. Danny Backster - najprzystojniejszy chłopak w szkole. On mi się tak podoba że... ugh! Ale nikt o tym jeszcze nie wie - na szczęście.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Myślę, że się podoba :) Rozdziałów będzie dużo - tylko nie wiem kiedy one będą :D Mam nadzieję, że dużo osób będzie czytać moje opowiadanie. Dużo się w tym opowiadaniu wydarzy także - czytajcie. <33